Nie oczekuję wiele - po prostu bądź
Nie musisz mieć nogi - po prostu bądź
Nie musisz mieć oka - po prostu bądź
Po prostu bądź przy mnie i trzym mnie za rękę, albo za co tam chcesz.
Nigdy nie zapomnę tego jak zmysłowo poruszasz uszami.
Kochanie, wiesz, że nie oddałbym za nic chwil spędzonych razem w Tesco,
bo wiesz to jest to, co sprawiło, że dwoje się zeszło jak orzeł z reszką.
Lecz jest coś, co dziś mnie zniechęca z lekka.
Rybeczko, Płaszczko, ponoć znów psychotropy wpieprzasz.
W efekcie prowadzisza zarzarte spory ze sztućcami, nie?
Sypiasz w lodówce i głosowałaś na SLD.
Lecz chcę Cię pamiętać taką jak w roku poprzednim.
Bez Ciebie schnę jak mokry chomik na patelni.
Tak długo szukałem słów, aby wyrazić ten ból:
kocham Cię tak, że ja k*, p* i c*!
Nie oczekuję wiele - po prostu bądź
Nie musisz mieć pleców - po prostu bądź
Nie musisz mieć barków - po prostu bądź
Po prostu bądź przy mnie i trzymaj mnie za ręke.
No wiem, że nie przyjdziesz z tatą, a za wami hydraulik,
więc nie musisz mieć trzustki - po prostu bądź
Nie musisz mieć zwieracza - po prostu bądź
Po prostu bądź przy mnie i trzymaj mnie za rękę,
jeśli w ogóle masz czym...
środa, sierpnia 20, 2008
czwartek, sierpnia 07, 2008
Zainspirowane pełną gębą
Podczas przeglądania statystyk zastanowiła mnie pewna rzecz. Otóż skąd u mnie odwiedziny z UK, skoro Ta osoba jest teraz w Polsce.
Poza tym nie chce mi się. Wstaję, patrzę się w lustro i pierwsza myśl, jaka mi przychodzi to "nie chce mi się".
Wczoraj podszas krótkiego szopingu w galaxy w poszukiwaniu podobnych płaszczyków (które okazały się również T-shirtami, swetrami i inne) wpadłem na kolejny pomysł rozwiązań z grupy ostatecznych. Co ciekawsze wydaje się ono rozwiązaniem ze skuecznością 100%. Posiadam już takie dwa.
Wbrew ewentualnym deklaracjom dochodzę do wniosku, że muszę zacząć uprawiać clubbing, zacząć regularne upajanie się, miłe rozmawianie z ludźmi i prawienie im komplementów w takim stanie i inne krejzi-kólerstwa w tym stylu. Albo nie wiem, co jeszcze. Jak o tym myślę to mnie szlag trafia.
wtorek, lipca 29, 2008
Jestem nie tylko genialny!
O zgrozo! (Ale tylko dla niektórych zakompleksionych). Jestem nie tylko genialny, ale i nadludzki. A pomyślność sprzyja mi jak rzadko komu! A uświadomiła mi to moja ostatnia wyprawa na zakupy.
Uzasadnienie:
Uzasadnienie:
- Mam lekką, przyjemną pracę, w której nic nie robię. Sobie tylko klikam.
- Nigdy po pracy nie jestem zmęczony w jakikolwiek sposób. Nie wspominając o braku zmęczenia na koniec tygodnia pracy.
- Zarabiam strasznie dużo i nie mam żadnych wydatków typu rachunki za mieszkanie itp.
- Dokonuję rzeczy niemożliwych (m. in. zatykam ujście prysznica środkiem do udrażniania, po czym przetykam to).
- Mam dużo czasu wolnego. Więcej, niż inne osoby pracujące (podobnie jak ja) na cały etat.
- Na każdym kroku wszyscy mi pomagają.
- Nigdy nie czuję się źle.
- Upał, ulewa, ogólnie wredna pogoda to pojęcia, które się mnie nie tyczą. Wokół mnie zawsze panują optymalne warunki atmosferyczne.
- Nigdy nie mam problemów z porannym wstawaniem. Przecież zanim wywlekę się z łóżka zawsze biorę orzeźwiający prysznic.
- Nie mam celulitu i okresu.
wtorek, lipca 22, 2008
niedziela, lipca 06, 2008
Kilka wyjebiaszczości...
1. Od miesiąca próbuję się skontaktować z osobą, która mi bardzo pomogoła przez szczerą rozmowę. 2.07.08 była trzecia próba w myśl zasady "do trzech razy sztuka". Szkoda, że bezskuteczna.
2. Mimo zapewnień, nie czuję się.
2. Mimo zapewnień, nie czuję się.
piątek, czerwca 27, 2008
Jaka to melodia...
Lubię porównania umniejszające wielki świat. Tak po prostu. Sprawiają mi one przyjemność.
(...) przy której świat jest nieskończenie śmiesznie mały (...)
sobota, czerwca 07, 2008
piątek, czerwca 06, 2008
Gładko tak, lekko tak toczy...
...mnie. Mama stwierdziła, że to acedia.
Powyższy stan wegetacji trwa już dość długo i nie zapowiada się, by cokolwiek lub ktokolwiek miał mnie z niego wyrwać. Niestety, nie trafiłem jeszcze. A się łudziłem...
Mały update:
Mały update:
środa, maja 28, 2008
O magii portalów społecznościowych...
Ostatnio sobie wiele dumam, bo mam taki beznadziejny nastrój do dumania. No i wydumałem.
Zastanawia mnie, co takiego fascynującego jest w w/w portalach. Człowiek sobie siedzi, choduje garba i tkankę tłuszczową w oczekiwaniu na czyjąś wirtualną wizytę na swoim profilu. Komentarz, Bóg-wie-co-jeszcze. Zapewne jakiś instynkt łowcy się tutaj budzi. Czajenie się na komentarz/wizytę i w momencie upatrzenia ofiary zaspokojenie... Czegoś, ale czego nie wiem. Może *. Czyżby rzeczywistość była aż tak nudna?
Czuję beznadzieję. Jestem zmęczony. Idę się przespać.
Zastanawia mnie, co takiego fascynującego jest w w/w portalach. Człowiek sobie siedzi, choduje garba i tkankę tłuszczową w oczekiwaniu na czyjąś wirtualną wizytę na swoim profilu. Komentarz, Bóg-wie-co-jeszcze. Zapewne jakiś instynkt łowcy się tutaj budzi. Czajenie się na komentarz/wizytę i w momencie upatrzenia ofiary zaspokojenie... Czegoś, ale czego nie wiem. Może *. Czyżby rzeczywistość była aż tak nudna?
Czuję beznadzieję. Jestem zmęczony. Idę się przespać.
czwartek, maja 22, 2008
Jestem na przegranej pozycji.
W starciu z maminką, pieskowym dziadkiem, telewizorem i czekoladą (co gorsza białą) nie mam szans.
Ale nie o tym miało być. Fantastyczny film pt. "Misja" Rolanda Joffé z 1986r. Fabuła w połączeniu z fantastyczną muzyką Ennio Morricone utworzyły emocjonalną mieszankę wybuchową. Cudowne. Zwłaszcza muzyka.
I tutaj refleksja nad "Panem Piotrem R.", który tak chwali się udziałem w kursie mistrzowskim u Morricone. Chyba jedyne, czego się od niego nauczył to stosowanie chóru (im bardziej liczebny, tym lepiej). Mógłby podejrzeć też jak się dyryguje zespołem. Bo on bardziej podryguje. Podobieństwo pozorne, ale jest. Nie mniej wydaje mi się, że Rubik ze swoim warsztatem nie umywa się w żaden sposób do "wielkich, przez współczesnych niezrozumianych".
Na koniec "mocny" finał - ja nie dałem rady. Pękłem.
Ale nie o tym miało być. Fantastyczny film pt. "Misja" Rolanda Joffé z 1986r. Fabuła w połączeniu z fantastyczną muzyką Ennio Morricone utworzyły emocjonalną mieszankę wybuchową. Cudowne. Zwłaszcza muzyka.
I tutaj refleksja nad "Panem Piotrem R.", który tak chwali się udziałem w kursie mistrzowskim u Morricone. Chyba jedyne, czego się od niego nauczył to stosowanie chóru (im bardziej liczebny, tym lepiej). Mógłby podejrzeć też jak się dyryguje zespołem. Bo on bardziej podryguje. Podobieństwo pozorne, ale jest. Nie mniej wydaje mi się, że Rubik ze swoim warsztatem nie umywa się w żaden sposób do "wielkich, przez współczesnych niezrozumianych".
Na koniec "mocny" finał - ja nie dałem rady. Pękłem.
niedziela, maja 18, 2008
Wrażenia.
Mam wrażenie, że jestem na etapie tracenia wszystkiego co obecnie jest ważne dla mnie.
Czuję różne, momantami przerażające, gdy je sobie uświadamiam, braki.
Czuję różne, momantami przerażające, gdy je sobie uświadamiam, braki.
wtorek, maja 13, 2008
poniedziałek, maja 12, 2008
sobota, maja 10, 2008
-Kochanie, powiedz coś słodkiego...
-K****, mjut!
Co to jest: nie bzyczy, nie zbiera miodu, ale jest pszczołą?
wtorek, maja 06, 2008
Życie - okrutny weryfikator.
Taka myśl mnie naszła. Dzielę się nią też za pośrednictwem gg-opisu.
Tyle, że ja za poranną kawą nie przepadam.
Poza tym badam swoją wytrzymałość.
Najlepsza chwila poranka - niestety, ale kawy prawadziwej filiżanka.
Tyle, że ja za poranną kawą nie przepadam.
Poza tym badam swoją wytrzymałość.
piątek, maja 02, 2008
Pogrążania w nałogu ciąg dalszy...
Wrócił. A wraz z nim obawy: czy to ja nie mam tendencji do przesadzania? A jeśli nie, to...? Monitoring czas zacząć.
Git, zapewniam, że GIT jest. Może nie aż tak bardzo, jak mi się początkowo zdawało, ale jest. W razie czego będzie was dwóch.
Git, zapewniam, że GIT jest. Może nie aż tak bardzo, jak mi się początkowo zdawało, ale jest. W razie czego będzie was dwóch.
wtorek, kwietnia 29, 2008
poniedziałek, kwietnia 14, 2008
Pracowity tydzień...
Mieszkania szukałem łącznie 2h. Znalazłem fantastyczne miejsce... Po prostu miodzio. Tylko zastanawia mnie współlokator. Czy się z nim dogadam?
Chodzę fikołkami.
Czeka mnie jeszcze przeprowadzka, ale to pikuś. I będzie luzik...
Chodzę fikołkami.
Czeka mnie jeszcze przeprowadzka, ale to pikuś. I będzie luzik...
niedziela, kwietnia 13, 2008
sobota, kwietnia 12, 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)