wtorek, października 21, 2008

Kolejny pierwszy raz...

Zainspirowany przez mojego ex-współlokatora postanowiłem się uzewnętrznić. Dzisiaj po raz pierwszy mam coś na miarę syndromu poniedziałku. To co z tego, że wtorek. Tak mi się chce robić nic w pracy, że masakra. Nie wspominając o udawaniu się do owego przybytku (chociażby ze względów czysto towarzyskich).

piątek, października 10, 2008

Tak po prostu...


Od kilku dni jakby naćpany.



poniedziałek, października 06, 2008

***



poniedziałek, września 29, 2008

Tour de Pologne

Małe podsumowanie:
*pokonano pociągiem: 1347 km
*wydano na pociągi: za dużo PLN
*koszty reprezentacyjne: za dużo PLN
*starty w ludziach: brak
*odwiedzone metropolie: Poznań, Warszawa
*wnioski: Warszawa skansenem PRL

wtorek, września 23, 2008

piątek, września 12, 2008

Jesień




Fantastyczna piosenka, która się mi kojarzy z okresem Wielkiej Ignorancji. Czyli bardzo źle.

wtorek, września 09, 2008

Magia smsów

Jakkolwiek to zabrzmi... Pomijając jedno słowo, to fajne te smsy.
Wybieram się do Pani Zosi. To znaczy chcę się wybrać. Zbieram się już ze 2 miesiące.

piątek, września 05, 2008

O supełkach

Tekścik o zdradzaniu facetów.

wtorek, września 02, 2008

Streszczenie

1. Złość, bo tort nie wychodzi.
2. Droczenie.
3. Sen.
...
N. Sen.
N+1. Robienie internetu/porządki w kiblu.
N+2. Internet.
N+3. Krótka pogawędka przed snem.
N+4. Dobranoc.

Miłe akcenty owego dnia:
Nie byłem w domu na urodzinach.
Dostałem zupełnie niespodziewanego sms-a z życzeniami.

P. S. Mam chcicę na tzw. imprezę/wyjście, że szok. Bo mimo wszelkich wad jest to miłe. Zwłaszcze gdy jest dobre towarzystwo. W ramach paradoksu dodam, że mam z Kim, ale nie ma z kim. A jak myślę, żeby samemu iść to robi mi się źle, że mam z Kim, ale nie, bo nie, pomimo, że tak (gdy ja nie mogę).

środa, sierpnia 20, 2008

Nie oczekuję wiele - po prostu bądź
Nie musisz mieć nogi - po prostu bądź
Nie musisz mieć oka - po prostu bądź
Po prostu bądź przy mnie i trzym mnie za rękę, albo za co tam chcesz.

Nigdy nie zapomnę tego jak zmysłowo poruszasz uszami.
Kochanie, wiesz, że nie oddałbym za nic chwil spędzonych razem w Tesco,
bo wiesz to jest to, co sprawiło, że dwoje się zeszło jak orzeł z reszką.
Lecz jest coś, co dziś mnie zniechęca z lekka.
Rybeczko, Płaszczko, ponoć znów psychotropy wpieprzasz.
W efekcie prowadzisza zarzarte spory ze sztućcami, nie?
Sypiasz w lodówce i głosowałaś na SLD.
Lecz chcę Cię pamiętać taką jak w roku poprzednim.
Bez Ciebie schnę jak mokry chomik na patelni.
Tak długo szukałem słów, aby wyrazić ten ból:
kocham Cię tak, że ja k*, p* i c*!

Nie oczekuję wiele - po prostu bądź
Nie musisz mieć pleców - po prostu bądź
Nie musisz mieć barków - po prostu bądź
Po prostu bądź przy mnie i trzymaj mnie za ręke.

No wiem, że nie przyjdziesz z tatą, a za wami hydraulik,
więc nie musisz mieć trzustki - po prostu bądź
Nie musisz mieć zwieracza - po prostu bądź
Po prostu bądź przy mnie i trzymaj mnie za rękę,

jeśli w ogóle masz czym...

czwartek, sierpnia 07, 2008

Zainspirowane pełną gębą


Podczas przeglądania statystyk zastanowiła mnie pewna rzecz. Otóż skąd u mnie odwiedziny z UK, skoro Ta osoba jest teraz w Polsce.
Poza tym nie chce mi się. Wstaję, patrzę się w lustro i pierwsza myśl, jaka mi przychodzi to "nie chce mi się".
Wczoraj podszas krótkiego szopingu w galaxy w poszukiwaniu podobnych płaszczyków (które okazały się również T-shirtami, swetrami i inne) wpadłem na kolejny pomysł rozwiązań z grupy ostatecznych. Co ciekawsze wydaje się ono rozwiązaniem ze skuecznością 100%. Posiadam już takie dwa.
Wbrew ewentualnym deklaracjom dochodzę do wniosku, że muszę zacząć uprawiać clubbing, zacząć regularne upajanie się, miłe rozmawianie z ludźmi i prawienie im komplementów w takim stanie i inne krejzi-kólerstwa w tym stylu. Albo nie wiem, co jeszcze. Jak o tym myślę to mnie szlag trafia.

wtorek, lipca 29, 2008

Jestem nie tylko genialny!

O zgrozo! (Ale tylko dla niektórych zakompleksionych). Jestem nie tylko genialny, ale i nadludzki. A pomyślność sprzyja mi jak rzadko komu! A uświadomiła mi to moja ostatnia wyprawa na zakupy.
Uzasadnienie:
  1. Mam lekką, przyjemną pracę, w której nic nie robię. Sobie tylko klikam.
  2. Nigdy po pracy nie jestem zmęczony w jakikolwiek sposób. Nie wspominając o braku zmęczenia na koniec tygodnia pracy.
  3. Zarabiam strasznie dużo i nie mam żadnych wydatków typu rachunki za mieszkanie itp.
  4. Dokonuję rzeczy niemożliwych (m. in. zatykam ujście prysznica środkiem do udrażniania, po czym przetykam to).
  5. Mam dużo czasu wolnego. Więcej, niż inne osoby pracujące (podobnie jak ja) na cały etat.
  6. Na każdym kroku wszyscy mi pomagają.
  7. Nigdy nie czuję się źle.
  8. Upał, ulewa, ogólnie wredna pogoda to pojęcia, które się mnie nie tyczą. Wokół mnie zawsze panują optymalne warunki atmosferyczne.
  9. Nigdy nie mam problemów z porannym wstawaniem. Przecież zanim wywlekę się z łóżka zawsze biorę orzeźwiający prysznic.
  10. Nie mam celulitu i okresu.

wtorek, lipca 22, 2008

Wytrysk

Wczoraj miała miejsce kulminacja krańcowego napięcia z okresu ostatnich dwóch tygodni będącego efektem "dziania się" (a właściwie nikłego dziania) przez ostatnie 2 miesiące. Ulga i nadzieja się zjawiły.

niedziela, lipca 06, 2008

Kilka wyjebiaszczości...

1. Od miesiąca próbuję się skontaktować z osobą, która mi bardzo pomogoła przez szczerą rozmowę. 2.07.08 była trzecia próba w myśl zasady "do trzech razy sztuka". Szkoda, że bezskuteczna.
2. Mimo zapewnień, nie czuję się.

piątek, czerwca 27, 2008

Jaka to melodia...

Lubię porównania umniejszające wielki świat. Tak po prostu. Sprawiają mi one przyjemność.

(...) przy której świat jest nieskończenie śmiesznie mały (...)

sobota, czerwca 07, 2008

Prawie jak FANTA...

Taka refleksyjka na mój temat.

piątek, czerwca 06, 2008

Gładko tak, lekko tak toczy...

...mnie. Mama stwierdziła, że to acedia.


Powyższy stan wegetacji trwa już dość długo i nie zapowiada się, by cokolwiek lub ktokolwiek miał mnie z niego wyrwać. Niestety, nie trafiłem jeszcze. A się łudziłem...
Mały update:

środa, maja 28, 2008

O magii portalów społecznościowych...

Ostatnio sobie wiele dumam, bo mam taki beznadziejny nastrój do dumania. No i wydumałem.
Zastanawia mnie, co takiego fascynującego jest w w/w portalach. Człowiek sobie siedzi, choduje garba i tkankę tłuszczową w oczekiwaniu na czyjąś wirtualną wizytę na swoim profilu. Komentarz, Bóg-wie-co-jeszcze. Zapewne jakiś instynkt łowcy się tutaj budzi. Czajenie się na komentarz/wizytę i w momencie upatrzenia ofiary zaspokojenie... Czegoś, ale czego nie wiem. Może *. Czyżby rzeczywistość była aż tak nudna?
Czuję beznadzieję. Jestem zmęczony. Idę się przespać.

czwartek, maja 22, 2008

Jestem na przegranej pozycji.

W starciu z maminką, pieskowym dziadkiem, telewizorem i czekoladą (co gorsza białą) nie mam szans.
Ale nie o tym miało być. Fantastyczny film pt. "Misja" Rolanda Joffé z 1986r. Fabuła w połączeniu z fantastyczną muzyką Ennio Morricone utworzyły emocjonalną mieszankę wybuchową. Cudowne. Zwłaszcza muzyka.
I tutaj refleksja nad "Panem Piotrem R.", który tak chwali się udziałem w kursie mistrzowskim u Morricone. Chyba jedyne, czego się od niego nauczył to stosowanie chóru (im bardziej liczebny, tym lepiej). Mógłby podejrzeć też jak się dyryguje zespołem. Bo on bardziej podryguje. Podobieństwo pozorne, ale jest. Nie mniej wydaje mi się, że Rubik ze swoim warsztatem nie umywa się w żaden sposób do "wielkich, przez współczesnych niezrozumianych".
Na koniec "mocny" finał - ja nie dałem rady. Pękłem.

niedziela, maja 18, 2008

Wrażenia.

Mam wrażenie, że jestem na etapie tracenia wszystkiego co obecnie jest ważne dla mnie.
Czuję różne, momantami przerażające, gdy je sobie uświadamiam, braki.