sobota, stycznia 01, 2011

Nowy Rok

Rozpoczął się Nowy Rok. Jutro idę na siłownię, bo do tej pory nie chodziłem z powodu głupiego przeziębienia.
Plan na ten rok. Wylaszczyć się z zachowaniem umiaru i dobrego smaku. Dostać się na studia (to w czerwcu), dorobić się stabilnego źródła przyzwoitego dofinansowania studiów (do czerwca/lipca) dziennych i rozpocząć studia (najlepiej dzienne) w październiku.
Awaryjny pomysł (gdyby gotówki było za dużo): nauczyć się pływać.
Z pozostałych postanowień: porządki (oby jak najszybciej), ostateczne zwalczenie 20-letniego nałogu/nawyku, kierowanie się przyzwoitym i zdrowym egoizmem w życiu.
Szybkie czytanie jakoś idzie - raport na blogu o czytaniu, wraz z komentarzem, zamieściłem.
Wszystkim czytającym lepszego nowego!

poniedziałek, grudnia 20, 2010

Dopełniając obowiązku

Przez ostatni tydzień troszkę chorowałem. Jutro chcę iść na "siłkę" ale pomijając jeszcze "solarkę". Czytanie ćwiczę - relacja z kusru szybkiego czytania tutaj. W miarę regularnie popełniana. Poza tym polecam świetny grzaniec wiśniowy. Ostatnio regularnie go zażywam. No i muszę się pochwalić. Zaczyna powstawać moja praca magisterska. Planuję skończyć jej część w wersji omega i dokonać pierwszych testów jeszcze w tym tygodniu! Poza tym poczyniłem pierwsze postanowienia noworoczne. Są dość brutalne, jeśli chodzi o ich realizację. Ale odrobina masochizmu i powinno być potem ok.
Gwoli wyjaśnienia. Tak, nadal nie studiuję.

czwartek, grudnia 16, 2010

Tako rzecze...

Mocny kawałek w dwóch odsłonach:

sobota, grudnia 11, 2010

Obiecany adres i kilka innych bzdur...

...o których zapomniałem w ostatnich postach napisać.
Więc niniejszym pragnę poinformować, iż fantastyczny blog o szybkim czytaniu jest już dopicowany itd... Do końca lutego będzie prowadzony szalenie regularnie z racji tego, że chciałbym, aby to była w miarę rzetelna relacja z kursu. Wpisy mają być co 1-2 dni, w zależności od ilości spostrzeżeń związanych z własnym ćwiczeniem, poruszanymi problemami na kursie i ciekawymi informacjami na jakie napatoczę się w sieci. Statystyki zamontowane, więc sprawdzę, kto nawiedził, a kto nie ;P.
Po drugie - niniejszym pragnę ogłosić, iż ważę 73,4 kg. Waga na siłowni działa. Poprzednie ważenie też miało tam miejsce. Po ostatnim odnoszę wrażenie, że waga jest popsuta, albo dieta cud NŻTiRD działa.
Update muzyczny:



sobota, grudnia 04, 2010

Rozmiar nie gra roli 1


Zapisuję dla potomnych, żeby nie obciążać swej pamięci (dobrej, aczkolwiek krótkiej).
Waga (przyjmijmy) startowa w opakowaniu: 44.8/45.1 (przed/po treningu)
Klata: 95 cm
Pas: 91 cm
Ambitne zamierzenie: przetransportować kilka cm z pasa w bliżej nieokreśloną nicość albo do klaty.
Ponieważ od jakiegoś czasu sadło się nie rusza, więc zaczynam po treningu tyrać bieżnię przez 30 minut po treningu.

Czas na odrobinę miszczostwa:


piątek, grudnia 03, 2010

Cipo&Baxx po raz pierwszy

Dzisiaj dokonałem pierwszego zakupu ciucha firmowanego przez w/w markę. I, jak się zanosi, jedynego na długi czas. Poza tym germanizuję się, ku własnej uciesze i sceptycyzmie. No i nadal powoli "szybko" czytam. Żem założył bloga o swych zmaganiach. Gdy tylko go dopicuję, zareklamuję.

poniedziałek, listopada 29, 2010

Urlopowanie.

Zgodnie z zapowiedziami piszę częściej. Żem w miniony tydzień urlopował się po Polsce na trasie Kraków-Łódź-Warszawa.
W Krakowie był Tomek (i lokal, gdzie normalnego piwa nie uświadczysz - napiłem się na 2 lata), Magda (i grzaniec z sokiem wiśniowym i wiśniami) i podziemna trasaa turystyczna.
W Łodzi było: AM, Michał i Karol (akademik AM), kurs mistrzowski dla studentów AM, koncercik wydziału wokalnego (studenci wszystkich lat, poza pierwszym). Wydaje mi się, że mam niezerowe szanse na wstępnych. Poznałem kolegę Arka, który, podobnie jak ja, też jest genialny. Dowiedziałem się, że jestem ładniejszy niż Nicole Kidman (chyba bardziej jako obelga dla niej, niż komplement dla mnie).
W Warszawie był kolega Piotrek, ploty i Krzyż (ten, od "gdzie jest Krzyż").

P.S. Jak tylko dopicuję bloga o kursie szybkiego czytania, podlinkuję go tutaj.

piątek, listopada 12, 2010

Nowości 2010/2011

27.09.2010 ukończyłem szkołę muzyczną i zdałem dyplom z oceną 5 za 23/25 pkt. W związku z tym zwolniło mi się mnóstwo czasu. Nowe zobowiązania: "wylaszczyć" się na siłowni, nauczyć się nie tonąć, kurs szybkiego czytania oraz kurs języka niemieckiego finansowany przez Unię Europejską :). Będę starał się tutaj w miarę systematycznie rozliczać - w formie rachunku sumienia. W miarę regularnie. Zatem w minioną środę odbyły się pierwsze zajęcia kursu szybkiego czytania (zmierzona prędkość początkowa: 263 słów/minuta), z czym wiąże się codzienne ćwiczenie, aby posiąść tę umiejętność. W czwartek się obijałem, ale dzisiaj ćwiczyłem czytanie 30 minut. Do tego byłem na siłowni. Ważę teraz ok. 76 kg - chcę zmniejszyć wychodowaną oponkę na brzuchu. Do tego dochodzi jeszcze zwiększone udzielanie się towarzysko/socjalne. W minionym miesiącu poznałem dwa nowe człowieki.
P. S. Tak, jestem genialny ;)

poniedziałek, kwietnia 12, 2010

Na pogrzeb poproszę...


Troszkę na czasie. Zupełnie nie zamierzone.
Pewien człowiek miał przygotowany utwór, który by mieli usłyszeć na jego pogrzebie żałobnicy. Ja mam kilka propozycji do wyboru:





piątek, marca 12, 2010

VM. Ale nie wizual-em-coś-tam.


Melancholia dopadła. Dobór "klipów" przypadkowy - ważniejsza była jakość dźwięku. Pierwszy zespół zaliczony.




czwartek, sierpnia 20, 2009

Dla Kamila :D

Polecam do posłuchania i pooglądania. Pan jest już Sirem, a Pani niestety, ale być nią nie może. Zajebioza.
Niestety tylko linki, bo patiatiuki zakazały sobie:



A tutaj filmik, bo się dało:

sobota, kwietnia 18, 2009

Anthoine Boesset: Recit de Mnemosyne


Iza powiada:
Orgazm bez wysiłku

Niekoniecznie o poniższym.
Gęste, soczyste, mroczne - boskie.



Adriano Banchieri: "Festino nella sera del Giovedì Grasso"





czwartek, lutego 19, 2009

F. Chopin - Koncert f-moll - Allegro vivace
Moim zdaniem jeden z fajniejszych (a tego rodzaju to najfajniejszy) fragmentów Chopina.


środa, lutego 11, 2009

Ogólnie to... inte... interesowania to... zainteresowania to będzie yyyy, dyskoteki, chłopaki i ogólnie takie takie.



W przypływie genialności przeprowadziłem sondaż na niereprezentatywnej grupie 3 dusz z zapytaniem o hoby/coś-hobo-podobnego. Efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania.
Tylko jeden przypadek stwierdził, że ma hobby (lub coś w tym stylu) i stwierdził, że rzeczywiście spędza czas na jego regularnym uprawianiu (nie hobbysta-gawędziarz).
Drugi przypadek stwierdził, że niestety nie ma hobby, ale w sytuacji, gdy ma wybór pomiędzy socjalizowaniem się, a bezproduktywnym i ogłupiającym klikaniem myszką, wybiera to pierwsze. Wyraził również zazdrość, że ja posiadam jakieś hobby (pasję) i się tym zajmuję.
Trzeci przypadek stwierdził, że nie ma hobby. Woli klikać (epitetów nie będę już powielać) po sieci i narzekać, że nie ma czasu zabrać się za coś (padło konkretnie co), co lubi.
Podejrzewam, że im bardziej reprezentatywna grupa, tym ciekawsze wnioski bym wyciągnął. Póki co, to 33% Polaków (nie: Polek) ma hoby i je uprawia.

czwartek, lutego 05, 2009

Dy-jagnoza.

Wczoraj zdiagnozowałem u siebie lęk przed podejmowaniem decyzji. Objawia się to tym, że ich nie podejmuję (mimo konieczności), gdyż obawiam się konsekwencji.
Trza dodać, że boję się odrzucenia i wynikającej z tego samotności, przez co nie zawsze bywam szczery w relacjach z innymi. Zwłaszcza tych, na których mi zależy.

środa, lutego 04, 2009

sobota, stycznia 31, 2009

wtorek, stycznia 27, 2009

Z pokerem w tytule


Widelcem zaskoczony.
Po lewej jebanka, po prawej - przyczyna zaskoczenia. Początkowo myślałem, że to taka zagraniczna Mandaryna.



poniedziałek, stycznia 05, 2009

Piórko z brodą.





Pierwszy - chyba najbardziej klimatyczny teledysk w jej karierze. Drugi - najbardziej optymistyczna jej piosenka.